Kolejna gościnna notka - a na koniec dopiszę się i ja.
***
Jak często myślisz o Cesarstwie Rzymskim? Ja od kilku dni dość często, a to za sprawą najnowszej powieści Wojciecha Nerkowskiego „Włoskie śledztwo”.
Borys Nowak, młody agent ABW, którego znamy już z kart powieści „Przerwana gra” w wyniku serii niefortunnych zdarzeń zostaje zawieszony w pełnieniu obowiązków. Początkowo jest mocno przytłoczony nadmiarem wolnego czasu, ale wszystko zmienia się, kiedy przez przypadek dowiaduje się o zaginięciu Alicji – polskiej archeolog, która pracowała u stóp Wezuwiusza. Po rozmowie z rodzicami dziewczyny postanawia ramię w ramię z jej mężem rozwiązać zagadkę jej zniknięcia. Czy Alicja zaginęła bez śladu przez przedmiot, który znalazła? Czy miała jakieś tajemnice? Tego wszystkiego dowiecie się sięgając po „Włoskie śledztwo”.
Wojciech Nerkowski po raz kolejny porywa nas w podróż, która wciąga od pierwszych stron. Nietuzinkowi bohaterowie, piękne widoki, pyszne jedzenie, ekskluzywne wille i jachty, a to wszystko w przepięknych zakątkach słonecznej Italii. Zdradzę tajemnicę, że przystojnych Włochów też nie brakuje 😊 Wojciech Nerkowski jak zawsze mistrzowsko zaplata losy bohaterów, tym razem łącząc wydarzenia współczesne z tymi z 79 roku p.n.e. Czytelnik myśli, że już wszystko wie i rozwiązał zagadkę, a wtedy nadchodzi kolejny rozdział, w którym Wojtek obraca akcję o 180 stopni i już wiemy, że nic nie wiemy.
Zdecydowanie polecam tę pozycję nie tylko sympatykom Włoch, ale wszystkim, którzy lubią wartką akcję, przemyślaną kreację bohaterów oraz klimat teorii spiskowych.
Marta
***
Moje wrażenia? Nerkowski postanowił zabawić się w Dana Browna - wiecie: spiski tajnych organizacji, które mają długie ręce i potrafią na całym świecie wyśledzić i zabić kogoś kto im zagraża i tego typu akcje. Choć zaczyna się niczym kryminał, to potem robi się coraz bardziej sensacyjnie i niestety też mało realistycznie. Bohater wyjeżdża z Polski niby w ramach urlopu, do ukochanego, ale potem trochę z nudów, gdy ten leci koncertować do Japonii, angażuje się w śledztwo, które coraz bardziej go wciąga.
Niby autor potrafi jakoś wybrnąć z największych idiotyzmów, mimo wszystko coś mnie uwiera w tej serii i bynajmniej nie są to jedynie westchnienia na temat przystojnych, dobrze zbudowanych ciał męskich.
Połknąłem szybko, zdecydowanie jednak nawet w tym stylu czytałem lepsze rzeczy naszych autorów (np. Leszek Herman) - więcej tam historii i więcej napięcia. Włoskie śledztwo jak widzicie Marcie podobało się bardzo a mi raczej średnio. Cóż - gdy czyta się jeden kryminał/thriller za drugim to poprzeczkę zawieszam naprawdę wysoko i ciężko mnie zadowolić.
Robert

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz